piątek, 1 lutego 2013

Rozdział 48

 - Alex długo jeszcze?! - wydarł się Alan.
         Szybko podeszłam do kolejnej szafki i przetrząsnęłam ją z góry na dół. Nigdzie nie było moich czarnych szortów! Już biede miałam znaleźć moje czarne rajtki! A co dopiero czarne spodenki! A to wszystko przez genialny pomysł mojego kochanego tatuśka, który uznał, że zamówi ekipę sprzątającą... Dorwali się do mojego pokoju. Jedynym plusem było to, że już tumany kurzu nie latają mi po pokoju.... a i przypomniałam sobie jak moje podłoga wygląda. W ogóle okazało się, że ja nie miałam w pokoju dywanu, a byłam święcie przekonana, że mam ciemny dywan. No cóż... miła niespodzianka.
Miałam tu za czysto! I nie umiałam nic znaleźć!
W końcu uznałam, że to wale i poszłam do szafy poszukać czegoś innego. Otworzyłam ją. Znów porządek! Jęknęłam. Zaczęłam przeglądać wieszaki... i co? Spodnie się znalazły! Kto normalny powiesza spodnie? BOŻE!
W tempie expres ubrałam się.
Podeszłam do lustra aby ocenić strój.
Biała bluzeczka z krótkim rękawem, czarne spodenki i tenisówki. Chciałam ubrać szpilki, ale z kostką w stelażu by to śmiesznie wyglądało, a do glanów się nie zmieściłam. Do stroju miałam dobrane biało-czarne dodatki, torebkę i marynarkę. Zrobiłam sobie lekki makijaż z czarnymi kreseczkami na powiekach. Włosy rozmierzwiłam.
Prezentowałam się nie nagannie.
Porwałam jeszcze portfel i najszybciej jak umiałam zeszłam na dół.
 - Dłużej nie szło? - warknął w moją stronę Al.
Był ubrany w czarne rurki, biały T-shirt, a włosy roztrzepał.
Czasem przerażało mnie to, że jesteśmy bliźniakami. Często myślałam, że mamy połączone mózgi. 
Wywróciłam oczami:
 -  Jakby KTOŚ nie posprzątał mi w pokoju - spojrzałam wymownie na ojca, który stał obok mego brata - to z pewnościom byłabym na czas.
Tata posłał mi triumfalny uśmiech.
 - Głupek - mruknęłam.
 - Dobra, dobra przestań sie już boczyć. - mężczyzna uszczypnął mnie w policzek. Udałam, ze próbuje go ugryźć... czyli normalne zachowanie ojciec-córka. - jedziemy.
Machnął mi kluczykami przed nosem.
Odkąd dowiedział się, że na dobre półtorej tygodnia jestem wyautowania z jazdy samochodem to robił mi nazłość. A najgorsze jest to, że pod koniec listopada mam jechać na rajd do Hiszpanii i z moich przygotowań nici.
   

***

 Po 20 minutach bicia sie z Alanem w końcu dojechaliśmy do celu.
         Co prawda byliśmy 2h przed czasem, aby pomóc w przygotowaniach, ale i tak przed klubem zgromadziło się pełno fanek One direction. Tata musiał jeszcze raz objeżdżać club i wysiedliśmy z drugiej strony. Alana obładowałam naszymi prezentami do solenizantów i weszliśmy drzwiami ewakuacyjnymi.
         Nie mogłam w to uwierzyć w clubie panowała cisza... nie licząc wrzasków cioci Małgosi odnośnie dekoracji sali, ale tak było cicho. Nie mogłam uwierzyć, że za niecałą godzinę mury zaczną się trząść od pracy subwooferów. 
         Weszłam do wielkiej sali, która ma pomieścić ponad 200osób... zapewne zwalą się nieproszeni goście czyli liczmy dodatkowe 50 osób + osoby towarzyszące 100, (zapewne moje obliczenia są mylne), więc liczmy, że połowa imprezy przeniesie się do innych pomieszczeń, po dwóch godzinach alkohol wyeliminuje większość gości ( byle bym ja nie wylądowała tuląc kibel), więc zostanie jakieś 100 osób zdolnych do tańca... No całkiem niezły wynik.
Jednym słowem będzie duża banda. 
Już sie boje jak bd wyglądała moja 18-stka. Moi goście + goście od Alana = lepiej nie liczyć.
 - No gdzie z tym tortem?! - wydarła się ciocia. Rozejrzałam się, ale nigdzie nie było widać mamy Livi. Odkąd pamiętam, zawsze było ją słychac ale nigdy widać. - Śmietana zaraz z niego spłynie! Do kuchni z nim!
Łoho! Ciocia w swoim żywiole.
 - Cześć wam.
Słysząc głos tego małego diabła aż podskoczyłam.
 - Miki?! - wrzasnęłam spanikowana. Jakby Alan nie niósł prezentów pewnie wskoczyłabym na niego.
Brunetka wyłoniła sie z cienia przed nami.
Włosy spięła w koński kok, a kilka kosmyków spadało jej niedbale na twarz. Miała na sobie srebrną, cekinową bluzeczkę, a do tego ciemne czarne rurki i czarne szpilki ( szpileczki! Dlaczego mnie tak los zranił?! ), a do tego wszystkiego dobrała srebrne dodatki. Jej delikatny makijaż podkreślał jej kości policzkowe. Jednogłośnie wyglądała poprostu ślicznie.
 -Nie, Elvis.
 - Hejoo! - przywitał ją Alan.
Ta obdarzyła go słodkim uśmiechem. Potem przeniosła wzrok na mnie.
 - Widzę, że znalazłaś nowego Murzyna. - wyszczerzyła sie w moją stronę.
 - Dzięki - mruknął bliźniak.
Przeszliśmy przez salę i podeszliśmy do baru. Za ladą stało 3 barmanów i 2 barmanki, którzy polerowali szkło.
 - Cześć - przywitałam się - gdzie można znaleźć Panią King?
 - Alex! - usłyszałam głos za mną. JEZU! czy dziś wszyscy chcą mnie zaprowadzić do trumny? - Alan! 
 - Dobry. - przywitała sie Miki. 
Ciocia spojrzała w jej stronę. 
 - Cześć Lilith. - przywitała się. 
Myślałam, że Miki zaraz wybuchnie. Nienawidziła swojego imienia i to bardzo. 
 - Ciociu! - Alan próbował ratować sytuację - gdzie możemy dać prezenty? 
Zostaliśmy odesłani do mamy Horana. Jak będziemy tak cały wieczór chodzić to zwariuje.  
To Mike pierwsza zauważyła kobietę.    
 - Pani Maura! - zawołała.
Niziutka kobieta o blond włosach odwróciła się. Była zajęta rozmową z jakimś facetem z ochrony. Widząc nas przerwała i podeszła do nas. 
 - Ja jestem Miki, to Alex - dziewczyna zaczęła nas przedstawiać - A to Alan. Przyjaźnimy się z pani synem. 
 - Och! Jak miło! 
Przytuliła każdego z osobna. 
 - Mamy takie pytanko. - zaczęłam - gdzie możemy dać prezenty?
 - Ach! Prezenty!  - powiedziała uradowana. - w tamtym kącie jest stół, dajcie to wszystko tam. 
Nam nie trzeba było dwa razy powtarzać. 

***

 - IDĄ! - usłyszałam przejęty głos mamy Horana.
Wszyscy zajęli swoje miejsca,  a mówiąc wszyscy mówię o gościach, którzy przyszli prędzej gdyż takie były plany, na niespodziankę. Tak wiem stare ale jare. Pochowali sie pod stołami, za dekoracjami, a ja skryłam się za laptopem z którego bedę puszczała prezent dla solenizantów.
           Na ten pomysł wpadłam w szpitalu jak opatrywano mi nogę. W tedy przypomniałam sobie jak Liv trafiła na ostry dyżur gdy jej tata uczył ją jazdy na rowerze. Niestety jej ojciec do super nauczyciela nie należy, gdyż puścił ją, a ona wpadła do rowu odzierając sobie łokcie, kolana i brodę, a na jej nieszczęście wpadła na szkło i cały lewy bok sobie poharatała. I właśnie te wspomnienie przyczyniło się na pomysł prezentu dla Livi... a żeby Niallowi nie było przykro to zrobiłam też coś o nim.
 - Ciii! - uciszyła wszystkie odgłosy ciocia Małgosia.
W korytarzu było słychać odgłosy butów.
 - Niewygodnie mi w tej pozycji. - jęknął Harry.
 - Jezus, Maria! - podskoczyłam. Nie wiem co mi dzisiaj było strasznie strachliwa sie zrobiłam, po incydencie z torebką. - Harry ja cie kiedyś uduszę!
Chłopak poprawił swoją dziwną pozycję.
 - Ale co ja zrobiłem? - spojrzał na mnie zdezorientowany.  
 - Ma okres. - odpowiedział mu Zayn.
Spojrzałam na niego gniewnie.
Szturchnęłam go w czoło, a ten zachwiał się i upadł na ziemie. Parsknęłam śmiechem.
Harold tez sie zaśmiał i oberwał po głowie.
 - Dlaczego ja zawsze obrywam?! - pożalił się. - to nie fer! Ty też się śmiałaś! - zarzucił mi.
Spojrzałam na niego z ukosa.
 - Ja to zrobiłam subtelnie.
 - Subtelnie jak traktor. - do gryz mi Zayn.
Jeden ciula, dwa ciule... trzy ciule...
 - Ty se...
Nie zdążyłam mu zagrozić.
Wszyscy zaczęli wrzeszczeć NIESPODZIANKA, a ja z tymi kretynami robiliśmy za echo.
Miny urodzinowych były bezcenne.
           Na pierwszy ogień z życzeniami poleciały matki, których rozpierała duma. Zachowywały się jakby Livia z Niallem mieli wziąć ślub. Jezu! To przecież szesnastka i osiemnastaka... dobra pomińmy to.
Potem reszta ludzi ustawili się w kolejce z życzeniami. A ja siedziałam z chłopakami rozwaleni przy konsoli, popijając martini. Trochę zajęło nim wszyscy poskładali sobie życzenia.
W końcu przyszedł czas na nas. Chłopaki poszli pierwsi dając mi czas na włączenie filmu, kóry wyświetlił się na głównej ścianie.
To był mój prezent. Wspomnienie z całych szesnastu lat przyjaźni. Wyświetlałam zdjęcia jak byłyśmy małe, a do tego dawałam różne śmieszne dopiski. Umieściłam tam występy Nialla w x-factorze, troche zdjęć z jego TT i prywatnego kompa. To Mike z hakowała jego laptop i mam naprawdę świetne fotki.
Po zakończeniu projekcji Livia rozkleiła się, a zaraz po niej ja.
 - Wszystkiego najlepszego Rudzielcu! - powiedziałam przytulając ją do siebie.
 - Idiotko! Przez ciebie się rozmaże! - wyżaliła się.
Odsunęłam ją od siebie.
 - I to niby ja ciągle marudzę?
Zaśmiała sie i znów mnie przytuliła.
 - Kobiece sentymenty. - westchnął Harry.
Później słyszałam tylko jego jęk.
 - Ups. - powiedziała psotnie Liv - No loczek! Gdzie ty kładziesz stopy? Później na nie wchodzę!
Uwielbiałam ta dziewczynę! Ja ją kocham.
 - A mnie to kto przytuli? - spytał urażony Niall.
Otarłam łzy.
 - No już dobre... - przytuliłam go - dziś dzień dobroci dla zwierząt.
Po tych wszystkich formalnościach zaczęła się zabawa!
Liva porwała mnie do tańca. Przetańczyłyśmy dobre dwie godziny, a w tym czasie chyba z 50 razy zmieniłam partnerów. Byłam już lekko wstawiona, więc nie wiedziałam co robię.
Pamiętam konsole, na której grałam w raz z Zaynem i robiłam wszystko alby wygrać. Dwa razy mnie ugryzł gdyż zasłaniałam mu widoczność dłonią.
Jak ja go ugryzę w pewne miejsce to pożałuje!           
Ale i tak najbardziej rozbawiła mnie osoba Louisa. Biedak był skazany na siedzenie obok Eleanor, która nie pozwoliła mu się ruszać. Nie dziwie się jej. Jakby mój chłopak nabawił się wstrząsu mózgu, to też bym go nie odstępowała na krok.
 - Mam zakaz picia, tańca, poruszania się... - żalił się mi przy baże gdy El poszła się bawić. - zakazała mi nawet dobrej zabawy!
 - I oddychania. - jego dziewczyna podeszła do niego od tyłu. Chłopak momentalnie zbladł.
 - Idę do łazienki. - szybko wstał i oddalił się.
A ja zaczęłam się śmiać jak psychiczna.
 - JA go kiedyś uduszę. - jęknęła i osunęła się na poprzednie miejsce Louisa - Czy jestem aż tak straszna?
Robiłam wszystko aby nie roześmiać się jej w twarz. Wyglądała tak słodko. Taki borok, ale dziewczyna na prawdę była sympatyczna.
 - Musze odpowiadać? - spytałam z powagą.
Dziewczyna tylko na mnie spojrzała i już wiedziałam, że mam się ulotnić.
Za szybko wstałam i zakręciło mi się w głowie.
 - Za dużo alkoholu... - jęknęłam. - muszę się przewietrzyć.
Zakomunikowałam i zaczęłam przedzierać się przez ten las spoconych ludzi. Poczułam, że coraz bardziej się zataczam i nie umiem utrzymać się na nogach. Stanęłam na chwile przed drzwiami, aby złapać grawitacje.
Powiew świeżego powietrza podziałał na mnie jak kubeł zimnej wody, którym od czasu do czasu oblewał mnie ojciec gdy za długo leżałam w łóżku.
Postanowiłam przejść się główną uliczką.
Trzymałam się blisko muru gdyż tylko one dawały mi oparcie. Nie czułam się pewnie na nogach. Coraz słabiej słyszałam odgłos muzyki dochodzącej z clubu.
Nagle mur się zgubił i musiałam iść o własnych siłach.
         Poczułam ostre szarpnięcie z tyłu i upadłam do zaułka. Już chciałam nawrzeszczeć na osobę, która to zrobiła, ale poczułam ból, gdy ktoś szarpnął za moje włosy. Uczepiłam sie paznokciami w skórę napastnika. Co prawda działałam z opóźnieniem gdyż alkohol nie dawał mi myśleć ale wiedziałam, że zaraz stanie się coś złego.
Jednym szarpnięciem zostałam postawiona na nogi. Coś zimnego zostało mi przystawione do szyi. Spojrzałam w twarz napastnika i zbladłam.
 - Pamiętasz mnie?



Co tu dużo mówić? Zostawiam to waszej ocenie:P

Ps. Z góry przepraszam za błędy ;P
Bujka:*

22 komentarze:

  1. Boskie, dawno już mi brakowało mojej ulubionej pyskatej Alex :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeny, cudne. Najbardziej mnie teraz martwi to, że będę musiała CZEKAĆ na kolejne części :3

    OdpowiedzUsuń
  3. JEZU! W końcu się doczekałam ;) Rozdział CUDOWNY ale urywać w takim momencie....?! Przez ciebie nie będę mogła doczekać się nn! więc dodaj jak najszybciej! Ciekawe kto to ją zaatakował? Ten złodziej czy ktoś inny?

    OdpowiedzUsuń
  4. Chce więcej pyskatej alex i z zatartym tchem czekam na dalsze i zapro do mnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Idealny ! Czekam na więcej ; >
    Zapraszam do mnie ; )


    http://arewefriendorarewemore.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Jakie błędy?
    Ciekawe kto napadł Alex..
    Czekam z niecierpliwością na dalsze losy bohaterów!
    Dodawaj następnyyy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny proszę zrób tak a y chociaż ich przyjaciele z Polski przyszli przywitali się nw .Kocham tego boga.

    http://onedirectionandmyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. genialne ja chce następny

    OdpowiedzUsuń
  9. super!!! czekam na następny i mam nadzieję, że dodasz szybko ♫

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze pisz dziewczyno szybko nexta, bo skonczylas w takim momencie, ze mam ochote wyrzucic ten kawalek ciasta, ktory aktualnie spozywam xd Biedny Harry nie rozumiem dlaczego ta dziewczyna traktuje go tak okrutnie, przeciez nic nie zril zeby odrazu tak po lokach bic:) Mam cicha nadzieje, ze w nastepnych rozdzialach bedzie wiecej Zayna, bo teraz to piszesz bardzo malo scen z jego udzialem.... co dokonca nie jest przeze mnie zrozumiale, ale ok to twoje opowiadanie i mozesz robic co chcesz:)
    Czekam na nexta;p

    Ps. Zapraszam do siebie na opowiadanie o One Direction, Little Mix i nie tylko. Licze, ze zostawisz po sobie slad w postaci komentarza.

    stereo-soldier.blogspot.com

    Pozdrawiam!;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział! Ale musiałaś skończyć w takim momencie? Ugh :D Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny rozdział jak każdy <33 A także informuję cię że zostałaś przeze mnie nominowana do The Versitale Blogger . Więcej szczegółów u mnie bad-luck-and-one-direction.blogspot.com . Całuski i czekam na kolejny :***

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne ;)))
    @CheshireCat0102

    OdpowiedzUsuń
  14. kocham cię :* kiedy nowy rozdział bo codziennie sprawdzam a tu gucio :/ mam nadzieje że szybko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cholera jasne zapomniałam :D nominowałam cię u siebie na blogu :D http://www.love-is-whenever.blogspot.com/

      Usuń
  15. zostałaś nominowana do: the versatile blogger
    więcej informacji znajdziesz tutaj: loveisthegreatestdream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Nominuję Cię do The Versatile Blogger :)
    (Więcej informacji -----> http://2op-onedirection.blogspot.com/p/the-versatile-blogger.html )

    Pozdrawiam
    Harriet xx

    OdpowiedzUsuń
  17. codziennie wchodze tutaj zobaczyć czy dodałas rozdział...i za każdym razem jestem zawiedziona ;c mam nadzieję , że nie przestałaś pisać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie przestałam pisać, tylko że mam trudny okres i jakoś nie mam siły wziąś się za pisanie-,-" Miałam zamiar w ferie zrobić zapasy, ale nie dam rady... JEstem psychicznie wykończona...
      Do usłyszenia ;)

      Usuń
  18. zajebisty. Tak samo jak cały blog <3 Kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  19. kiedy dodasz następny??
    zuz :>

    OdpowiedzUsuń
  20. Super , czekam na następny . Zapraszam do siebie : http://one-direction-story-by-kelsey.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń